Dywany vintage jako inwestycja
Dywan vintage może być inwestycją. Może nią też nie być. Ta strona pokazuje, które egzemplarze faktycznie zyskały na rynkach aukcyjnych, po czym można je rozpoznać i jaką strategię trzymania można wyprowadzić z 30 lat udokumentowanych danych rynkowych.
#Trzy kategorie o charakterze inwestycyjnym
Większość dywanów vintage nie jest instrumentem inwestycyjnym. Chodnik Hamadan z lat 70. XX wieku w średniej jakości i za 30 lat nie pokaże wzrostu wartości, lecz po prostu się zużyje. Obszar inwestycyjny ogranicza się do trzech wyraźnie wydzielonych kategorii.
Kategoria pierwsza: sygnowane egzemplarze manufakturowe z uznanych domów. Habibian-Nain, Seyrafian-Isfahan, Davari-Isfahan, Salahi-Qum, Memarian-Tabriz. Te manufaktury mają aktywny rynek kolekcjonerski z udokumentowanymi wynikami aukcyjnymi od lat 90. XX wieku. Rozwój wartości: średnio 4 do 7 procent rocznie, bez inflacji.
Kategoria druga: antyczne dywany plemienne i nomadyczne sprzed 1920 roku. Główne dywany Tekke, wczesny Kazak, Yomud, Salor, wczesne egzemplarze kurdyjskie. Są dziś towarem kolekcjonerskim z ugruntowanym międzynarodowym rynkiem. Rozwój wartości: 5 do 10 procent rocznie dla dobrze zachowanych egzemplarzy szczytowych.
Kategoria trzecia: egzemplarze z udokumentowaną proweniencją. Dywany ze słynnych kolekcji, z dawnych rezydencji ambasadorskich, z udokumentowanego przebiegu aukcyjnego. Tu liczy się nie tylko substancja, lecz historia. Narzut za proweniencję: 30 do 200 procent w stosunku do stylistycznie identycznych egzemplarzy bez historii.
#Co nie nadaje się na inwestycję
Najczęstsze pomyłki inwestycyjne.
Generyczna produkcja manufakturowa z lat 60. do 80. XX wieku bez sygnatury. Bidjar lub Heriz z tego okresu, bez udokumentowanej manufaktury, mniej więcej utrzymuje wartość przez 30 lat, lecz nie zyskuje istotnie. Po uwzględnieniu inflacji takie egzemplarze najczęściej wręcz tracą wartość.
Imitacje indo-perskie i pakistańskie. Wiązane na nowo w stylu perskim, lecz bez wartości manufakturowej. Indo-Bidjar, pakistańskie imitacje Tabriz. Te egzemplarze przy zakupie tracą 30 do 50 procent i nic nie odzyskują.
Gabbeh i Ziegler z nowoczesnej produkcji komercyjnej. Mimo ładnej optyki te style nie mają ugruntowanych rynków aukcyjnych. Produkowane w ilości dopiero od początku XXI wieku, brakuje im historycznej głębi potrzebnej dla wartości kolekcjonerskiej.
Maszynowo produkowane dywany vintage. Nawet jeśli mają 50 lat i leżały w salonie babci, egzemplarze maszynowe nie mają rynku kolekcjonerskiego ani wzrostu wartości.
#Strategia trzymania
Sensowna inwestycyjna strategia trzymania dla dywanów vintage podąża trzema zasadami.
Po pierwsze, okres trzymania minimum 15 do 20 lat. Cykle rynku aukcyjnego są dłuższe niż na rynkach akcji, a opłaty sprzedażowe w Sotheby's lub Christie's wynoszą 12 do 25 procent. Kto chce odsprzedać za pięć lat, zjada marżę.
Po drugie, prawidłowe przechowywanie. Dywan, który ma być inwestycyjny, musi być przechowywany w stabilnych warunkach klimatycznych, bez bezpośredniego światła słonecznego, z profesjonalnym praniem co 5 do 10 lat, chroniony przed molami. Hamburskie magazyny są pod tym względem historycznie zoptymalizowane.
Po trzecie, utrzymywanie dokumentacji. Dowód zakupu, ekspertyza autentyczności, historia renowacji, dowód ubezpieczenia. Bez pełnej dokumentacji wartość odsprzedażowa jest wyraźnie niższa.
#Rynki aukcyjne i wycena
Najważniejsze domy aukcyjne dla dywanów kolekcjonerskich to Sotheby's (Londyn, Nowy Jork), Christie's (Londyn, Nowy Jork), Skinner (Boston, obecnie po fuzji z Bonham's), Rippon Boswell (Wiesbaden, rynek niemiecki), Lyon & Turnbull (Edynburg).
Ceny aukcyjne są publicznie dostępne w bazach danych tych domów. Dla zgrubnej wyceny: wyszukać porównywalny dywan z aukcji ostatnich 5 lat, wziąć cenę sprzedaży jako odniesienie, odjąć 25 procent marży aukcyjnej, otrzymuje się realistyczną cenę młotkową przy własnej sprzedaży.
Dla wyceny prywatnej w Niemczech są certyfikowani rzeczoznawcy (Bundesverband öffentlich bestellter und vereidigter Sachverständiger). Pisemna wycena kosztuje 200 do 800 euro w zależności od nakładu pracy i jest istotna dla ubezpieczenia oraz spraw spadkowych.
W przypadku egzemplarzy poniżej 5 000 euro wartości kolekcjonerskiej nakład rzadko się opłaca. Tu wystarczy ocena u doświadczonego hamburskiego handlarza.